Historia Chewsurów

Besik Charanauli zwraca się do Zuraba Eristawiego: Należy przyznać jedno: to wielkie szczęście, że udało ci się spotkać ludzi, którzy nie posiadają nic oprócz jałowej ziemi i poezji. Ci ludzie pokonali cię, nie dali ci zabrać nawet małego kawałka swej ojczystej ziemi, a głęboka nienawiść, jaką do ciebie żywili, unieśmiertelniła twe imię po wsze czasy.

Od niepamiętnych czasów Chewsurowie byli wolnymi ludźmi, nie podlegali nikomu, oprócz samego króla. Byli też przez królów gruzińskich zwolnieni z płacenia daniny. W zamian za to mieli strzec północnej granicy królestwa oraz brać udział w wyprawach wojennych. Wojowniczy górale na co dzień zajmujący się rolnictwem, na wieść o wyprawie chętnie porzucali rolę i chwytali za broń. Walka stanowiła istotę ich bytu, ich sztukę i pasję, a dawne domostwa Chewsurów to po prostu strategicznie rozmieszczone wieże obronne. W czasach starożytnych nie używano jednak nazwy „Chewsuretia”, a jej dzisiejszy obszar wchodził w skład krainy zwanej Pchowi. Teren Pchowi zamieszkiwały górskie plemiona gruzińskie (Chewsurowie, Pszawowie, Tuszowie), wajnachskie i dagestańskie. Dominującą rolę odgrywali zapewne Chewsurowie, gdyż sama nazwa sojuszu „Pchowi” była określeniem Chewsurów w języku kistyńskim. Do dziś Kistowie (Inguszowie) wciąż nazywają Chewsurów „Pchia” lub „Pchie”. Kiedy w I w. p.n.e. Pompejusz ciągnął z legionami rzymskimi przez Mcchetę, zapuścił się w wąwóz rzeki Aragwi. Tam mały oddział Pchowów zastąpił mu drogę. Wódz, zdziwiony odwagą wojowników, zaczął pytać kim są, kim jest ich władca. Pchowowie odpowiedzieli, że sam król postawił ich na straży u wrót królestwa. – Jak byście walczyli, jeśli rozkazałbym moim żołnierzom was zaatakować? – zapytał Pompejusz. Wtedy wojownicy wyciągnęli miecze i na oczach rzymskich oddziałów urządzili pokaz swoich umiejętności. Pompejusz zaskoczony ich uzbrojeniem, kunsztem i sprawnością we władaniu orężem, nagrodził wojowników podarunkami i puścił wolno. O Pchowi, jako odrębnej krainie, pisano w Mokcewai Kartliasi, – O nawróceniu Kartli, kronice gruzińskiej z VII w. Opowiada ona, jak po przyjęciu chrześcijaństwa w 337 r., król Mirian zwrócił się z prośbą do św. Nino, aby szerzyła wiarę w Chrystusa wśród górali we wschodniej części Gruzji, wymieniając wśród nich także Pchowów. Pchowi nie tylko ochraniali granice państwa, ale razem z gruzińską armią brali udział w wyprawach wojennych poza ówczesne terytorium Gruzji. Źródła historyczne wspominają o udziale chewsurskiej chorągwi w wyprawie króla Dawida IV Budowniczego (1073–1125), którego o wsparcie w walce z Turkami poprosił król Jerozolimy Baldwin II. Niektóre podania sugerują, że wojsko chewsurskie uczestniczyło również w wyprawie krzyżowej w 1147 r. prowadzonej przez królową Eleonorę Akwitańską (1122–1204). Kaukascy górale, zwani Chewsurami, po dziś dzień zachowali o tym żywe wspomnienia. Uzbrojeni w średniowieczną broń urządzają walki i turnieje, podczas których śpiewają: wojownicy Franków mają królową Eleonorę, Eleonorę!… – pisał austriacki badacz F. Heer. Po wyprawach krzyżowych w Chewsuretii pojawiły się europejskie miecze, zwane „francuskimi” oraz miecze z krzyżowym jelcem, używane przez chrześcijan w Ziemi Świętej. Krzyża z Gudani (Gudanis Dżwari). Po wygranej bitwie mieli praW 1213 r. Pchowi powstało przeciwko zwierzchnictwu gruzińskiego króla-kobiety Tamar, za co mieszkańcy tej krainy zostali surowo ukarani. Nie wiadomo, co było prawdziwą przyczyną powstania, ale wzmianki o „Pchowi” i jej mieszkańcach znikają Od XV w. mieszkańców dawnego Pchowi nazywani są Chewsurami oraz Pszawami. Pszawi-Chewsuretia podlegała królowi Kachetii. Jak dawniej stała na straży, narażonej na napady wrogów, północnej granicy królestwa Kachetii oraz całej wschodniej Gruzji. Królowie kartwelscy (gruzińscy), i później kachetyńscy, mieli do swojej dyspozycji gwardię złożoną z chewsurskich wojowników. Szli oni w awangardzie wojska pod własną chorągwią wo wybrać z łupów najlepszą broń. Chewsurów nie interesowały ziemie nadawane przez władców na nizinie, ordery i inne nagrody – broń i prawo do swobodnego życia w górach były dla nich najcenniejsze. Wolność nie była im jednak dana bez walki. Na początku XVII w. (1618–1629) możnowładcy (eristawi) z wąwozu rzeki Aragwi, na czele z Nugzarem i jego synem Zurabem, próbowali podbić Chewsuretię. Chewsurowie podjęli walkę o niezależność i po krwawej dziesięcioletniej wojnie pokonali pewnych siebie feudałów. Król Kachetii Teimuraz I oskarżał potem Eristawiego Zuraba o próbę przywłaszczania własności królewskiej. Przez wieki Chewsurowie odpierali ataki Persów, Bizantyjczy- ków, Mongołów, Chazarów, Arabów, Turków osmańskich i innych najeźdźców. Kiedy wróg pojawiał się nad Aragwi, waleczni górale schodzili w dolinę i wycinali w pień wojska intruzów. Swoją dzielność udowodnili w wielu bitwach m.in. pod Bachtrioni, Aspindzą oraz Krcanisi.

* * *

Ze wspomnień żołnierzy wrogiej armii:
Chewsurowie strzelali stojąc i niemal nigdy nie chybiając; nigdy nie dobijali rannego, a wręcz przeciwnie, pomagali im stanąć na nogi…

* * *

Chewsurowie szczególnie bliscy byli królowi Kartlii i Kachetii, Herakliuszowi II (1720–1798). Oddział górali nie odstępował króla, tworząc jego osobistą gwardię. Wojska chewsurskie uczestniczyły we wszystkich bitwach z udziałem króla Herakliusza II. Szczególnie zasłużyły się w bitwie niedaleko Tbilisi w 1795 r. Słynnych 300 Aragwelów (mieszkańców doliny Aragwi, czyli Chewsurów) złożyło przysięgę, że nie cofną się przed nacierającym wojskiem perskim, liczącym 35 tys. ludzi. Żaden z Chewsurów nie złamał przysięgi – wszyscy polegli na polu walki. Dziś jedna ze stacji metra w Tbilisi nosi imię trzystu Aragwelów. W stolicy po- stawiono ku ich pamięci pomnik, a Cerkiew zaliczyła ich w poczet świętych. Po aneksji Gruzji przez Rosję w 1801 r. Chewsurowie nie pogodzili się z kolonizacją, czego efektem były powstania górali – pierwsze w 1813 r. i kolejne w 1923. Były one dowodzone przez syna Herakliusza II – Aleksandra Batoniszwilego oraz przez gruzińskiego bohatera narodowego – Kakucę Czolokaszwilego. Tym razem jednak armia rosyjska pokonała Chewsurów, równając z ziemią ich wieże obronne i paląc wioski.

* * *

W Chewsuretii szanowano dzielnego przeciwnika. Godnego wroga umieli docenić i mężczyźni, i kobiety. Tak chewsurska płaczka opłakuje śmierć Dagestańczyka, który zginął w Chewsureti:
Dagestan pięknego wychował wojownika
Co się radował od ran kulami zadanych
Przez niego na trwogę biliście w całym Szatili
Aż spotkał równego sobie przeciwnika
Niechaj ich dusze w niebie staną ramię w ramię.