Fauna Pszaw-Chewsureti

Jest pewien gatunek ptaka, którego głos zawsze można usłyszeć na wysokich szczytach i przełęczach, zarówno w Pszawi i Chewsuretii, jak i w całym Kaukazie. Jest to ułar kaukaski (Tetraogallus caucasicus). Ptak to dość duży (wielkości kury domowej), ale trudny do dostrzeżenia. Jego ćwierkanie jest jednym z bardziej znanych odgłosów na Kaukazie, lecz mimo to mało któremu podróżnikowi udaje się dostrzec ten rzadki gatunek. Ułar zamieszkuje wysokie położone tereny, w okresie zimowym zapuszcza się na wysokość nawet 3000 m n.p.m., tylko na wiosnę (maj – czerwiec) schodząc niżej. Mieszkańcy Chewsuretii mówią, że ten kto zastrzeli ułara, zastrzeli też i samicę koziorożca. Oba, ułar i wschodniokaukaski koziorożec (Capra cylindricornis), które zamieszkują na tej samej wysokości, są najbardziej pożądanym łupem dla górali z Kaukazu. Można usłyszeć o nich wiele legend – ponoć ułary są strażnikami stad koziorożców i informują je o zbliżającym się niebezpieczeństwie, a w zamian znajdują pożywienie w przekopanym przez nie śniegu. Koziorożce są prawdziwą ozdobą gór kaukaskich, zwłaszcza samce z dużymi rogami, które łączą się w stada i przez cały rok wylegują się w trawach u podnóży najwyższych szczytów. Dopiero w listopadzie schodzą nieco niżej i dołączają do grup samic. Zadziwiająca jest wytrzymałość tych zwierząt oraz ich umiejętność przystosowania się do warunków zewnętrznych. Stado spłoszonych koziorożców jest w stanie pokonać niemal pionowe stoki. Schronienia szukają pomiędzy skałami. Koziorożce najliczniej zamieszkują najbardziej strome grzbiety północnego regionu Chewsuretii (Pirikiti). W Piraketi, na południu Chewsuretii, występują rzadziej. Nieco niżej niż koziorożec, łąki alpejskie i subalpejskie zamieszkuje jeszcze jeden gatunek należący do kopytnych – kozica (Antilope rupicapra). Jest ona mniejszym od koziorożca, zgrabnym zwierzęciem, żyjącym w małych stadach. Jeśli gdzieś spotkacie samotną kozicę to może nim być tylko wyrzucony ze stada samiec – martopsiti („odstąpiony”) – tak go określają Chewsurzy. Kozicę można spotkać zarówno w Chewsuretii, jak i w Pszawi. Najwięcej ich występuje w okolicach góry Borbalo. Lasy subalpejskie oraz grzbiety gór porośnięte rododendronem zamieszkuje cietrzew kaukaski (Lyrurus mlokosiewiczi), który przez dłuższy czas uznawany był za cietrzewia zwyczajnego (Lyrurus tetrix). Jego odkrycie jako odrębnego gatunku wiąże się z nazwiskiem polskiego przyrodnika, Młokosiewicza. Żył on na przełomie XVIII i XIX w. i pracował w Lagodechi jako leśniczy w rezerwacie do polowania, będącym własnością rosyjskiego feudała Demidowa. To właśnie Młokosiewicz zwrócił uwagę na fakt, że góry kaukaskie zamieszkuje gatunek różniący się nieco od, spokrewnionego z nim, europejskiego cietrzewia. Zebrał kilka sztuk i wypchane modele wysłał na Uniwersytet Warszawski. Tamtejsi znawcy uznali ptaka za odrębny gatunek i nazwali Lyrurus mlokosiewiczi, czyli cietrzewiem Młokosiewicza. Podobnie jak ułar, również cietrzew jest rodzimym mieszkańcem gór. Zimę spędza na ich północnych stokach, w stale zielonych krzewach rododendronów, gdzie buduje sobie tunele w śniegu i znajduje pożywienie. Na wiosnę, kiedy śnieg staje się mokry i cięższy, przemieszcza się na słoneczne, południowe stoki. Na granicy Chewsuretii i Czeczenii, w pobliżu skał Anatori, do dzisiaj można spotkać kozła bezoarowego (Capra aegagrus aegagrus).W Gruzji poza tym miejscem występuje on także w Tuszeti. Siedliskiem tych dzikich kozłów są strome, czasem niemal pionowe, poryte lasem zbocza. Niestety żyje tutaj tylko kilkadziesiąt kóz bezoarowych i dlatego wymagają one wyjątkowej ochrony. W Pszaw-Chewsuretii nie spotkamy natomiast jelenia, choć do dziś rogi upolowanych niegdyś jeleni są powszechną ozdobą świętych miejsc – chati (rodzaj na poły pogańskiego ołtarza-kapliczki) w Pszawi. Najcenniejsze trofea zdobyte przez górali w trakcie łowów były ofiarowywane bóstwom jako wyraz czci i prośby o sukces podczas następnych polowań. Ikony w Chewsuretii zdobione są rogami koziorożców, w Pszawi zaś – jeleni. Zabranie takiego wotum z poświęconego miejsca byłoby świętokradztwem, dużym nietaktem jest nawet ich dotykanie. Po dziś dzień poroża jelenie leżą więc ułożone prosto na kamiennych chati, choć samego zwierzęcia w Pszawi nie spotkamy. Mniejszy gatunek jeleniowatych – sarna, występuje w Pszaw-Chewsuretii w znacznej liczbie. Zamieszkują one lasy liściaste i jeśli nie są niepokojone, mogą żyć w bliskim sąsiedztwie człowieka, a ich stada szybko się powiększają. W opisywanych górskich zakątkach, na dużych wysokościach, można także spotkać niedźwiedzia brunatnego. Kaukaski niedźwiedź brunatny raczej unika człowieka, jest uważnym i mało agresywnym zwierzęciem, zatem bardzo trudno go zobaczyć. Zarówno w Pszaw-Chewsuretii, jak i w całej Gruzji populacja niedźwiedzi jest dość stabilna, lecz tak samo jak wyżej wymienione zwierzęta, także niedźwiedzie często stają się celem kłusowników. Z innych drapieżników Pszaw-Chewsuretii warto wymienić także: wilka, rysia (Chewsurzy nazywają je kinduli), lisa, kunę skalną oraz małą, ale drapieżną łasicę (qurcina), która bytuje w pobliżu ludzkich osad. W dalekiej przeszłości w Pszaw-Chewsuretii żył także lampart, nazywany przez Chewsurów tygrysem. Naukowcy nie tracą nadziei, że gdzieś w Tuszetii lub Pirikiti Chewsuretii może on jeszcze lampart występować – w jego poszukiwaniu organizowane są specjalne ekspedycje badawcze. Póki co jednak nie przynoszą one rezultatu. Po raz ostatni lamparta widziano w 2003 r. w innym miejscu Gruzji, w najbardziej na południowy wschód wysuniętym rezerwacie Waszlowani. Zniknął on jednak w roku 2009. Informacje o występowaniu lampartów w Chewsuretii są bardzo stare. Obecność tego zwierzęcia w górach została zaakcentowana w znanym dziele chewsurskiej poezji ludowej – Tygrys i człowiek, w którym opisany jest pojedynek lamparta z młodym kłusownikiem. Mentalność mieszkańców Pszaw-Chewsuretii opierała się na ścisłym związku z naturą. W ich wierzeniach i tradycjach ważne miejsce zajmowały żyjące w okolicy ptaki drapieżne. Chewsurzy wierzyli, że istnieją „mądre” ptaki – żurawie, motacilla, kukułka, w których znajdowały mieszkanie dusze zmarłych. Zabijanie tych ptaków było zakazane, wiązało się z klątwą i nieszczęściem. Z kolei czyściec Chewsurzy nazywali „krainą kukułek”. W górach wschodniego Kaukazu żyje bardzo dużo interesujących ptaków. Jest ona dobrym miejscem dla ekoturystyki zorientowanej na obserwację ptaków (ang. birdwatching). Poza wspomnianymi już cietrzewiem i ułarem celem miłośników ptaków są zamieszkałe w wysokich górach dziwonia (Carpodacus rubicilla) i pleszka (Phoenicurus erythrogastrus). Gnieździ się tu też mały, piękny ptak – pomurnik (Tichodroma muraria), którego Chewsurzy nazywają „skalnym płomieniem”. Często można go obserwować skaczącego po skałach i machającego swoimi czerwonymi skrzydłami, tak jakby dotykał ich płomieniami ognia. Ranek w Pszaw-Chewsuretii zaczyna się od ćwierkania dziwoni zwyczajnych (Carpodacus erythrinus kubanensis), szczygłów (Carduelis carduelis colchica), białorzytek (Oenanthe oenanthe). Godowe śpiewy kukułek są natomiast zwyczajową muzyką lokalnej wiosny. Nie można sobie jednak wyobrazić gór bez wielkich ptaków drapieżnych. Bezwarunkowym władcą lokalnych obszarów jest orzeł przedni. Masywny, wielki ptak rozwija nieprawdopodobne prędkości podczas ataku. Nawet czujny ułar, żyjący w trudno dostępnych skałach, nie jest w stanie przed nim uciec. Z innych drapieżników Pszaw-Chewsuretii można spotkać: pustułkę, sokoła, myszołowa zwyczajnego, krogulca. Z padlinożerców należy wyróżnić sępa płowego oraz orłosępa. Ten drugi jest jednym z najpiękniejszych kaukaskich ptaków. Nikt nie wie, dlaczego orłosęp kąpie się w kwaśnej, mineralnej wodzie, ale osadzona na piórach woda nadaje temu wielkiemu ptakowi (2 m rozpiętości skrzydeł) niezwykły, złoty kolor. Sęp płowy oraz orłosęp należą do elity padlinożerców, odznaczających się doskonałym wzrokiem. Często zwlekają ze zbliżeniem się do ofiary, czekając na pojawienie się przy ofierze kruka, którego obecność przy padlinie oznacza, że w pobliżu nie ma zagrożenia. Kiedy kończy się czas letnich świąt, podczas których składa się ofiary ze zwierząt, w okolicach chati można znaleźć, pozostawione po krwawych obrzędach, skóry baranów i krów oraz głowy i wypatroszone wnętrzności. Zakończenie święta dla ludzi oznacza początek uczty dla padlinożernych ptaków. Wpisuje się to w miejscowy cykl natury, w którym od stuleci losy ludzi i dzikiej przyrody nierozerwalnie się ze sobą splatają i wzajemnie dopełniają.